poniedziałek, 17 czerwca 2013

Can you give me glass of water? 'Cause I'm too weak to... live

Ostatnio bardzo dużo pozmieniało się w moim życiu. Czy na lepsze? Czy gorsze? Sama nie wiem. Wiem, że jutro muszę wstać o 03:30, aby się ogarnąć i zdążyć na pociąg, który mam o 5:10 do Łodzi na koncert Green Day. Ogrom mojego szczęścia jest bezcenny. Co do moich ocen i pseudo-zagrożeń.. Wszystko ładnie pozaliczałam. Z biologii mam 3, chociaż proponowane było 1/2, więc wtf? Chociaż cieszę się z tego faktu. To tak krótkie zaczerpnięcie na temat szkoły. Hmm.. Od czasu ostatniego postu.. zmieniłam się. Wdałam się w towarzystwo męskie. Sami chłopacy mnie otaczają. I jestem jedyną dziewczyną w tym towarzystwie. Świetnie, nie? Nie wiem, czy mam pozwolenie zdradzać ich imiona, aczkolwiek j*bie mnie to i tak napiszę. c: Trzymam się z Norbertem, Przemkiem (kuzyn), Bartkiem, Krystianem, Mateuszem, Piotrkiem iii to chyba wszyscy, ale przeważnie trzymam się z pierwszą czwórką z wymienionych. Może to nie jest zbyt interesująca notatka. To już na tyle, postanowiłam się zmienić, teraz oceny popoprawiane, więc będę miała więcej czasu, aby coś zamieszczać na tym blogu. :) God bless you!




Happysad - Łydka

piątek, 26 kwietnia 2013

Fałszywa przyjaźń.

Mimo, że Ty odwróciłaś się ode mnie, obiecując 'góry złote'. To ja i tak na tym zyskałam. Teraz wiem, że muszę uważać w życiu na takie oszustki jak Ty. Nie ma już miejsca dla Ciebie w moim życiu.



Dawno nic nie pisałam, bo chciałam się zająć troszeczkę swoimi sprawami,
przepraszam, że tę przerwę zrobiłam bez poinformowania Was. Nie obiecuję, że
będę pisać systematycznie. Ogólnie nie wiem o czym mam pisać, żeby tutaj działo się
coś ciekawego. Może po prostu jestem typem... niepopularnej, przeciętnej dziewczyny, ktora
 może tylko pomarzyć o rozgłosie i popularności w internecie...
To chyba tyle. Nie wiem czy ktoś tu jeszcze zagląda.
God bless you.

czwartek, 18 kwietnia 2013

Divorced

     Kiedy miałam 10 lat nie wiedziałam jeszcze co to świat. Myślałam, że tu wszystko jest takie proste. Jednak ogromnie się myliłam. Dożywszy 15 lat śmiem stwierdzić, iż życie wymaga wielu poświęceń i trudnych wyborów. Wszystko po to, aby godnie być i żyć tu w tym kraju.. świecie. Teraz przypominam sobie jak nie dowierzałam starszym, bardziej doświadczonym osobom, tylko w myślach zakpiłam i mówiłam ,,moje życie będzie usłane różami''. Taak.. Po trzech latach "coś" zaczęło się psuć w rodzinie. Tzn. niszczyło się od dawna, aż w końcu musiało się rozpaść. Mówię tu o rozwodzie moich rodziców.
     Ja.. wówczas dwunastolatka.. a właściwie już prawie trzynastolatka.. Doznałam ogromnego ciosu w serce. Jak może poczuć się dziecko w okresie dojrzewania i tzw. buntu? Okropnie! W głowie pytania "Co zrobiłam nie tak? Kogo wybrać? Z kim zamieszkać? Przecież mamę i tatę kocham tak samo".. To była trudna decyzja i czas mnie poganiał.. Przecież niedługo rozprawa sądowa o rozwód.. W sumie to  nie była tzn. była moja decyzja, ale rodzice stali się wtedy zanadto mili.. i tak jakby na wszystko pozwalali.. Wiem, wiem chcieli mnie jakoś przekupić. Decyzja była naprawdę trudna, ale klamka już zapadła. Zamieszkałam z tatą. Czy dobrze zrobiłam?
        Po dwóch latach mogę tylko powiedzieć "i tak, i nie". Z jednej strony mimo, że mam 15lat to tęsknię za mamą. Jeszcze w czasie 2011r-czerwiec 2012r widywałam się z nią normalnie, ale od czerwca ubiegłego roku do teraz to widziałam ją zaledwie raz. Tylko raz w październiku. Teraz... znów jest we Francji i w dodatku nasz kontakt się jeszcze bardziej popsuł.
     Wiem co czują dzieci i nastolatkowie, których rodzice się rozwodzą. Wiem, że są ludzie, którzy takiej tęsknoty nie okazują, ale gdzieś tam w głębi duszy tęsknią za przeszłością, która odeszła bezpowrotnie.



~ Wpis z mojego prywatnego pamiętnika. 17/04/13r.