Wczoraj byłam w Brodnicy na kilku koncertach. Z supportu fajnie grali Amarena
rockers. :) Nie wiem co mogę jeszcze powiedzieć. Hm.. Wiem tylko tyle, że boli mnie
prawe ramię i kark. Po koncercie, gdy znalazłam się w domu o 23:40, położyłam się
na łóżku w swoim pokoju. Zaczęłam słuchać muzyki.. Między innymi My Chemical Romance
"Early sunsets over monroeville". Smutek mi przyszedł wraz z rozmyślaniem o swoim życiu. O wszystkich
moich błędach. Bardzo, ale to bardzo chciałabym móc cofnąć się w czasu i to wszystko zmienić.
Niestety tak się nie da. Stąd łzy spływały mi po policzkach. Rozmyślałam też nad osobą, z którą
zobaczę się za kilkanaście dni. Bardzo za tą osobą tęsknię. Przez to bardziej wsłuchiwałam się
w tekst piosenki, którą śpiewał Gerard Way. W brzmienie gitar na których grali
Mikey, Frank i Ray.. Tęskno też mi za tym zespołem. Po co oni się rozeszli? FANI TĘSKNIĄ.

To tyle z moich takich żalów. Zamówiłam sobie torbę do szkoły.
Teraz muszę iść za nią zapłacić przelewem i w najbliższym czasie jak przyniesie
mi ją listonosz to sfotografuję i wrzucę tutaj.
Pozdrawiam! :)
